Pierwszy wyścig w życiu to był 2007 rok. Murowana Goślina – MTB Marathon. Było ciężko, nawet bardzo, ale chwyciło – szum opon pędzących po asfalcie, walka z własną słabością, i na koniec wjazd na metę gdzie konferansjer odczytuje twoje nazwisko. Wciągnęło mnie i tak trzyma. Po drodze były koleje etapy wtajemniczenia, pierwszy wyścig w górach, etapówka i wreszcie królowa kolarstwa czyli szosa. Od 2015 jeżdżę w Fogt Bikes Team – i był to rok bardzo szczęśliwy dla mnie – pierwszy raz stanąłem na najwyższym stopniu podium – na etapówce Bike Adventure w klasyfikacji par. To jest jak dotąd mój największy sukces, ale mam nadzieję nie ostatni.